• Wpisów:307
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 13:33
  • Licznik odwiedzin:328 567 / 3527 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
W niedzielę zawiozłem Maćka i zostawiłem samego na lodzie z leszczami. Pogoda się już zmieniła, bo chyba nachodzi front jest zimno i wietrznie, ale co to dla takich twardzieli. Jak przyjechałem około 13-stej po Maciusia to chciał mnie wyściskać taki był szczęśliwy. Ale tez miał powód, bo złowił piękne leszcze i wszystko na kukurydzę i nowe zestawy, które mu wczoraj poleciłem zmontować. Wszystko dokładnie opowiedziane jest w filmie. Z maćkiem byliśmy jeszcze w poniedziałek i też złowiliśmy kilka leszczy choć nie takich dużych, ale pogoda się wyraźnie zmieniła, ale tak ma być. Dziękuję moim sympatycznym kolegom i wiem, że się niedługo spotkamy na lodzie znowu. Pozdrawiam Bodzio
  • awatar lukaszk: Witam Panie Bogdanie proszę się nie przejmować takimi "debilami". Zawsze się znajdzie jakiś zazdrośnik, któremu jest coś nie tak. Pozdrawiam normalnych
  • awatar Gość: Łowienie z dwóch dziur to jak łowienie na dwie wędki, jak zaczną brać i tak na dwie nie dasz rady łowić. Inna rzecz, jak juz biorą, az korci spróbować podać cos innego na haku. Jak nie biorą, a tak jest najczęściej przy sobotnim wyjeździe też korci podać cos innego. Popatrzcie wokół, szara rzeczywistość, wszyscy narzekają, na jeden kij, w zgodzie z RAPR niemiarki do foliowego worka i w kieszeń. Może u Ciebie jest inaczej?
  • awatar Gość: the_animal napisał: Łowicie na dwie wędki a to jest niezgodne z RAPR. Nie odnosicie czasami wrażenia, że skostniałe struktury PZW nie nadążają za rzeczywistością. Może czas zmienić regulamin? Podobnie jak długość kija min.30 Podhaczyłeś rybę na mormyszkę na litewskiej wędeczce?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (21) ›
 

 
No i kolejny weekend się skończył. Odwiedziło mnie trzech wędkarzy, tak jak obiecał Marek nie odpuścił znowu, ale tez Maciek i Piotr z Poznania. Pogoda w sobotę dopisała piękne słońce i 14st mrozu. Ryby też nas nie oszczędzały i nie dały zmarznąć. Piękne grube leszcze brały na kukurydzę moczoną w smrodku z ochotką jako dodatek. Po tygodniu nęcenia dużą ilością kukurydzy ze smrodkiem, bo kilkanaście puszek na dziurę poszło do wody coraz większe ryby nam podchodzą. Zapraszam już też do obejrzenia filmików leszcze spod lodu. Przypomnę że filmy są całkowicie na żywo. Bez scenariusza, bez reżyserki i bez żadnego montażu.Pozdrawiam Bodzio
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Taka pogoda to tylko dla twardzieli. Marek pierwszy raz mnie odwiedził i do tego trafił na tak paskudną pogodę. Ale dla wędkarzy nie ma złej pogody, jest dobra albo bardzo dobra. Mimo takiej zmiennej pogody i najgorszego wiatru jaki może być czyli z północnego-wschodu, odpowiednio zanęcane łowiska wynagrodzą zmarznięcie. Nie było dziś okazów, ale nie były też małe. Marek bardzo zadowolony już zapowiedział kolejny przyjazd za tydzień. Smrodek i ochotki robią swoje.
  • awatar Leszczak: Filmy znalazłem: mam pytanie czy donęcacie w trakcie łowienia, ile i czym? Pozdro
  • awatar Leszczak: Gdzie mogę znalezc opisywane wyżej filmy?
  • awatar Gość: Acha zapomniałem w tę sobotę również próbowałem szczęścia na swoim jeziorze niestety tylko pięć małych płotek, z których najbardziej ucieszyła się moja kotka.Wytrzymałem w tym wietrze tylko 4 godz. nęcenie z marszu zimą nie jest skuteczne, potrzeba co najmniej tydzień. Jeszce raz pozdro. Piotr ze Szczecinka
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Stało się tak jak przypuszczałem tylko ja dałem D...dodałem więcej NOWEGO koncentratu OCHOTKA jest dużo bardziej skuteczny od poprzedniego. Dolałem do kukurydzy i też do białych robaków. I od razu z rana pierwsze branie potężny gruby leszcz. Po nim po kilku minutach drugi ale ten po ciężkim holu jakieś dwa metry od dna się wyhaczył. zaraz kolejne branie na kukurydze z białymi lecz tym razem udało mi się bardzo ciężko oderwać rybę może z pół metra od dna i potężne choć krótkie uderzenie i żyłka strzeliła przy haku. Już nie było mi zimno lecz się spociłem. Już wiedziałem, że to koniec brań. kolejne dwie godziny całkiem nudne potem jakieś delikatne skubnięcia drobnicy. To nic jutro powtórka. Dla takich chwil warto żyć i czekać Czułem, że tej zimy się będzie działo...
 

 
KUKURYDZĘ ZMIESZANĄ ZE SMRODKIEM I OCHOTKĄ TRZYMAŁEM CZTERY DNI W LODÓWCE. DODAŁEM BARDZO DUŻO TYCH DWÓCH DODATKÓW. TO JEDNAK ZIMA WODA ZIMNA I CZYSTA WIĘC ZAPACHY SIĘ ROZCHODZĄ BARDZO DALEKO I ŚCIĄGAJĄ RYBY Z BARDZO DALEKO.TAK SAMO BĘDZIE WIOSNĄ DOPÓKI NIE ZACZNIE SIĘ ROZWIJAĆ ROŚLINNOŚĆ, KTÓRA JUŻ WTEDY SWOIMI ZAPACHAMI TROCHĘ PRZYMĄCI WODĘ. POSKUTKOWAŁO BO LESZCZE DUŻO WIĘKSZE PODESZŁY OJ BYŁO CO HOLOWAĆ.
NIEDŁUGO BĘDZIE DOSTĘPNA JESZCZE BARDZIE ZABÓJCZA OCHOTKA CAŁKOWITA NOWOŚĆ ALE JUŻ SPRAWDZONA W STU PROCENTACH. Pozdrawiam Bodzio
  • awatar tryt: Piękne, złote ryby! Ale zdaje się, że niedługo będziesz musiał wiercić większe dziury, bo te to chyba przeszły na styk....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
CORAZ LEPIEJ I JUŻ WIĘKSZE LESZCZE PODCHODZĄ. TAK JAK ZESZŁEJ ZIMY NAJSKUTECZNIEJSZA JEST KUKURYDZA ZMIESZANA DWA DNI PRZED ZE SMRODKIEM. ALE TEZ KUKURYDZA Z OCHOTKĄ SIĘ SPISAŁA BO BYŁO DUŻO BRAŃ. ZŁOWIŁEM TROCHĘ WIĘCEJ NIŻ NA FOTCE ALE ZMARZŁ APARAT. LESZCZE JESZCZE DOBRZE NIE ŻERUJĄ, ALE SA W ŁOWISKU BO KILKA PODHACZYŁEM.
 

 
PIERWSZY LÓD PIERWSZE RYBY. TRZECI DZIEŃ I DWA LESZCZE ZESZŁY JEDEN SIĘ OFIAROWAŁ DO FOTKI...OJ SIĘ BĘDZIE DZIAŁO. POZDRAWIAM MACIUSIA W. BO WIEM ŻE JUŻ SIĘ NIECIERPLIWI
  • awatar Gość: Dzięki Bogdan za pozdrowienia i do zobaczenia 15 stycznie na leszczykach
  • awatar marek1: Witam. Pięknie,wręcz wspaniale. Kurcze, a u mnie same krótkie leszcze.Życzę jeszcze większych i więcej.Pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
TAK WYGLĄDAJĄ OKOLICE MOICH LESZCZOWYCH ŁOWISK. BĄBLI WSZĘDZIE OGROMNE ILOŚCI OJ SIĘ BĘDZIE DZIAŁO...
 

 
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA ŻYCZENIA JA RÓWNIEŻ SIĘ DOŁOŻĘ I ŻYCZĘ WSZYSTKIM ODWIEDZAJĄCYCH TĘ STRONKĘ oraz WSZYSTKIM MOIM PRZYJACIOŁOM oraz TYM KTÓRYCH JESZCZE NIE POZNAŁEM DUŻO ZDROWIA, SZCZĘŚCIE, RADOŚCI PEŁNEGO ŻYCIA MIŁOŚCI, ALE TAKŻE FAJNYCH PRZYGÓD NAD WODĄ. BO NIE WAŻNE ŻEBY COŚ ZŁOWIĆ NAJWAŻNIEJSZE DLA MNIE TO, ŻE JA TAM JESTEM...ŻYCZĘ WSZYSTKIM DUŻO RADOŚCI CZERPANEJ Z NATURY OGROM WYOBRAŹNI I WIELU PRZYJACIÓŁ TAKICH JAK MAM DZISIAJ JA...POZDRAWIAM BODZIO
  • awatar tryt: Wytrwałości w dążeniu do realizacji wytyczonych celów, wiele miłości od najbliższych, zdrowia i spławika położonego na wodzie (nie z powodu braku obciążenia) - tego życzę Ci w nowym, 2010 roku! Pozostań taki, jaki jesteś, nic się nie zmieniaj. Największe wsparcie masz u swoich najbliższych, ale wiem, że rzesza ludzi z różnych stron Polski też ogromnie Cię lubi i ceni. Zaś przebojem nadchodzącego roku na pewno będzie Przystań u Bodzia :) ! Szczęśliwego Nowego Roku również dla wszystkich zaglądających na tę stronę!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
LESZCZE spod lodu i nie tylko…
Coraz słabsze zimy przyciągają coraz więcej wędkarzy spławikowców i nic dziwnego, bo nie zbyt gruby i o nierównej grubości lód jest zbyt niebezpieczny żeby tropić, szukać okoni po całym zbiorniku. Nawet coraz więcej jest zapaleńców, którzy zasiadają się na leszcze. A to już sukces, bo jak każdy wie złowienie zimą większych leszczy w jeziorze spod lodu wymaga nie lada cierpliwości i sporo wiedzy o tym gatunku. A może to moje artykuły w Wędkarzu Polskim się do tego przyczyniły. Bardzo bym się z tego cieszył i już zdążam z pomocą trzymając się przysłowia tej gazety „ Dobry czas Dobrzy Przyjaciele Duże ryby”
Każdy rok jest inny tak jak każde jezioro jest inne. I wcale to nie jest takie proste znaleźć, a potem jeszcze złowić przyzwoite leszcze spod lodu. Przyzwoite to znaczy takie, które przekraczają te 1,5kilograma. Chociaż powiem szczerze że i kilowe leszcze wcale nie jest łatwo złowić spod lodu. A na pozór wydaje się to takie łatwe, bo jak wiemy z poradników, to leszcze zimą przebywają w wielkich zimowych stadach. I trafić z dobra zanętą w takie stado składające się z kilka ton ryb to sukces w postaci kilkudziesięciu wielkich łopat murowany. Może ktoś ma takie szczęście, ale ja jednak nie mam i powiem szczerze, że i nie chcę mieć takiego szczęścia. Moje wędkarstwo nie tylko podlodowe straciło by swój urok całkowicie. Któż by chciał iść na ryby wiedząc, że złowi na pewno dziś i przez kolejne dni za każdym razem np po 20 sztuk wielkich ryb. Dla mnie nuda. A tak musze wiedzieć takie sprawy o zwyczajach ryb;
Zaraz po zamarznięciu jeziora ryby zaczynają migrować z najgłębszych rejonów zbiornika rozpływając się po całym jeziorze. Nie trwa to kilka dni, lecz najczęściej nawet kilka tygodni. Śmiało mogę to wnioskować po łowionych rybach w różnych rejonach jeziora. Tuż po zamarznięciu kiedy jeszcze lód ma kilka centymetrów, ale już mogę na niego wejść kilka metrów od brzegu, to na pierwszym spadzie na głębokości do 3m płotki złowię jedynie z rana lub pod wieczór. Natomiast już na 8m czyli trochę dalej od brzegu płoci jest dużo więcej. Z leszczami jest taka sama sprawa. Po kilku dniach po zamarznięciu na końcach spadów, a styku równego dna na głębokości 10m jest dużo płoci i krąpi. Leszcze jeszcze tu nie doszły. Podobnie jest z drapieżnikami. Ale po dwóch tygodniach zimy kiedy to już lód ma dobre 10cm czyli jak ja to nazywam bezpieczny i pierwszy lód już nawet płotki mogę łowić w ciągu całego dnia na głębokości 3m i płycej. Na końcach spadów na 10m głębokości już jest coraz mniej płoci, a coraz więcej krąpi no i zaczynają się trafiać leszcze. Najpierw po kilku dniach łowienia w tych samych przeręblach będą to małe leszcze, ale z dnia na dzień podpływają coraz starsze ryby. Okonie i szczupaki często się trafiają pod samymi trzcinami, bo podchodzą tu za drobnicą. No kurcze normalne lato, ryby są tam i żerują tam gdzie latem, czyli na tych samych głębokościach i w tych samych miejscach.
Najwięcej korzyści będzie miał ten wędkarz spławikowiec, który przez większość czasu na początku zimy przesiedzi przy końcach spadów brzegowych. Czyli jeszcze nie na końcu spadu, lecz kilka metrów przed końcem. Na moich jeziorach mam takie miejsca wyczute (wysondowane) na głębokości 8m do 10m. tu już od początku lodu aż do środka zimy można łowić średnie i duże płocie, mniejsze i średnie leszcze, grube krąpie no i fajne okonie. Nie radzę trzymać się typowo zimowych reguł, czyli łowić cały czas blisko dna. Będzie to nie rzadko zmarnowany dzień. Białe ryby płocie a szczególnie te duże wcale nie pływają cały czas przy dnie. I wcale też tam cały czas nie żerują. Żerują też w toni ale nie tak wysoko jak to bywa latem czy jesienią. Pływają tak dwa do trzech metrów nad dnem. Nie wiem dokładnie, czy mają na tym poziomie coś naturalnego do jedzenia, albo po prostu są w tych rejonach głębokości lepsze warunki tlenowe. Ale wiem jedno na pewno, że bardzo często wystarczy jak nie mam brań przy dnie przez dłuższy czas ustawię grunt dwa metry nad dnem i już jest agresywne branie pięknych płoci i też delikatne brania leszczy.
Lubię wykorzystywać takie sytuacje zimą dlatego zawsze do mojej zanęty dodaję trochę sypkich produktów, czyli np. kaszki kukurydzianej i śruty sojowej. Reszta to pęczak, grubsze kasze, trochę łubinu. To wszystko co grube po to, żeby szybko nasycić mniejsze ryby, które kiedy już mają dość jedzenia wtedy odpływają na kilka dni. A do mojej zanęty zaczynają podpływać coraz starsze roczniki. A te drobniejsze i bardziej tłuste składniki mają za zadanie utrzymać ryby nad dnem po to, żebym się nie nudził i nie marznął na lodzie, kiedy ryby nie żerują zbierając zanętę z dna. Gdym nie był aż takim zapaleńcem leszczowym, to w takich miejscach mógłbym przesadzić przez większość zimy. Ale znając siebie szybko bym się znudził ilością brań takich roczników ryb.
Dlatego po dwóch tygodniach zaczynam zanęcać dalsze rejony jeziora, ale nie znaczy to, że dużo głębsze. Odchodzę dalej od końców spadów brzegowych, szukam(sonduję) bardziej równego dna które występuje na troszkę większym obszarze. Staram się znaleźć takie ukształtowanie dna na głębokościach maksymalnie do 13m. Takich miejsc unikają już płocie, bo nie mają tu dla siebie nic szczególnego do szukania do przegryzienia czegoś. Przeważnie jest tu sporo mułu na dnie, a płotki nie mają zwyczaju ryć w dnie za ochotkami. Ale za to krąpie i leszcze bardzo to uwielbiają robić. Takie dno to dla tych ryb prawdziwy raj w menu. Wszędobylski krąp potrafi tak wykorzystać takie rejony jeziora, że w zanęconych miejscach wyzbiera zanętę w nadzwyczaj krótkim czasie. Jest takim utrapieniem, że kiedy leszcze nie żerują, a łowisko i tak nie jest zanęcane to będą tu cały czas buszować i brać aż do znudzenia. A potrafią tak pięknie podnosić wolniutko spławik, że nie raz mam nadzieję że to teraz piękne branie leszcza z głębiny. Jestem cierpliwy, ale w takich sytuacjach taki glapior jest biedny. Na szczęście częściej jednak w tym rejonie jeziora przebywają leszcze, a te skutecznie płoszą mniejsze ryby, co od razu widać po zaniku fałszywych brań w przeręblu. W takich miejscach po kilku dniach nęcenia trafiają się już leszcze nawet kilkukilowe. A to ucieszy najbardziej wybrednego wędkarza.
Czy to na początku w środku, czy na końcu zimy zawsze lubię łowić na duże przynęty założone na haczyku minimum nr 4. Co ciekawe jest, że przez pierwszy miesiąc zimy najskuteczniejsze są na haczyku dwa czerwone i kilka białych robaków. Później jakoś te białe większym leszczom nie podchodzą to zamiast białych do czerwonych dokładam sporo ochotek. W środku zimy często większym leszczom smakuje ciasto i to wcale nie jakieś tam wyszukane smaki. Tylko zwykłe ciasto zrobione z wody i kaszki manny. Często nawet bez żadnych dodatków smakowych. Osobiście robię takie ciasto nie dodając nic do smaku tylko po założeniu ciasta na haczyk maczam w moim smrodku. Pewnie że najwięcej ryb złowią ci wędkarze, którzy będą łowić na mniejsze haczyki i małe przynęty, ale nie trafią im się sztuki ważące po kilka kilogramów. Dlatego ja wole mniej brań i ryb ale za to leszcza, który nie chce mi się zmieścić w przeręblu.
Mimo, że uwielbiam łowić na spławik spod lodu, to jednak przychodzi taki okres w środku zimy, Kiedy i na spławiku nie widać dobrze delikatnych brań leszczy. W takich okresach zamiast spławika montuję miękki kiwok na szczytówce. Ale nie łowię na mormyszki. Zestaw to tylko haczyk nr 4 na nim np ciasto i 5cm od haczyka najwyżej 1,5 gramowa łezka zablokowana malutkimi stoperkami. Grunt ustawiam tak żeby haczyk z ciastem leżał na dnie, a obciążenie na tyle było blisko dna żeby kiwok był wyraźnie wygięty do dołu. Branie widać rewelacyjnie kiwok się pomału podnosi. Super to czuły zestaw na leniwe duże leszcze.
No dobra, ale co zrobić jak nie ma lodu. Siedzieć w domu przed telewizorem. Wcale nie, wtedy też można łowić leszcze i to wcale nie małe i nie mało. Nie jest to nic trudnego jedyny warunek to samozaparcie, bo to już jest trochę ekstremalne łowienie i tylko dla twardzieli. Znaleźć łowiska leszczy zimą na jeziorze kiedy nie ma lodu jest jeszcze łatwiejsze niż spod lodu. Oczywiście warunkiem jest znajomość zbiornika i zwyczajów ryb. W takich sytuacjach od razu płynę w rejon najgłębszych miejsc w jeziorze. W moim jeziorze są to miejsca o głębokości ponad 20m, ale nie mam zamiaru wcale tu łowić. Sonduję w tej okolicy rejon jeziora o głębokości do 17m. W takich miejscach już jesienią zbierają się chyba wszystkie ryby z całego jeziora. Widać to dopiero na echosondzie kiedy przepływam nad takimi rejonami zbiornika. Ekran echosondy jest często za mały, ba cały jest zamazany grafiką ryb. Nie znaczy, że są to tylko duże ryby. Bo tak nam podpowiada wyobraźnie, że jak jest tak głęboko to tylko wielkie ryby tu pływają. Tu i teraz jest ogrom różnych gatunków i roczników ryb. Jest ogrom uklei, płoci wszystkich roczników pod nimi a krąpi i leszczy przy dnie najwięcej. Wystarczy trzy dni zanęcić wybrane miejsce wiaderkiem pęczaku z płatkami z dodatkiem jakiś protein zwierzęcych i już mam pod łodzią ogrom ryb. Nie ma takiej możliwości żeby nic nie złowić. Często będę to krapie i małe leszczyki, ale z dnia na dzień i przy spokojniejszej wodzie można połowić.
Warunkiem sukcesu jest delikatny zestaw. Czyli nie za gruba już żyłka. Taka 0,18mm na główną wystarczy i 0,16mm przypon. Wiem, że dla niektórych wędkarzy to są grube żyłki, ale nie mogę mieć sentymentów, bo często się trafiają naprawdę wielkie leszcze i muszę szybko go odholować od dna. A do tego łowię bardzo blisko łodzi dosłownie pod szczytówką mam spławik. I każde najdelikatniejsze brnie muszę szybko i bardzo mocno zacinać. To mocne zacięcie to przez głębokość, która jest pode mną. Przy cienkiej żyłce nie mam szans na skuteczne zacięcie dużego leszcza, bo taka żyłka pęknie jak nic, a jak zatnę delikatniej, to nie mam szans na wbicie haczyka w pysk ryby. A cały czas łowię na haczyki nr 2. Spławik mam swój samorodny o wyporności do 5g z cienką i długą antenką. Taki spławik bardzo szybko pokazuje mi każdy kontakt ryby z przynętą. Obciążenie tez skupiam bliżej przyponu, który na długość 15cm, ale w połowie jego długości zakładam jeszcze małego stila. Taki zestaw gruntuję tak aby haczyk dotykał tylko dna, nie leżał na nim. To najlepszy sposób na bardzo wyraźne brania na spławiku o tej porze roku. Moim ulubionym od lat sposobem jest jednak łowienie przy burcie na wędkę podlodową ze spławikiem 4g cienkim i smukłym. Tu przy burcie nie przegapię żadnego brania. A jaki fajny trening przed nadzieją że jednak jezioro zamarznie…
Bogdan Barton
  • awatar tryt: Większość zdjęć i filmów, które oglądałem z wędkarstwa podlodowego pokazuje jako trofeum malutkie płotki lub okonki. Ale jak widać na tym się trzeba po prostu znać i wtedy efekty są zupełnie inne. Piękne łopaty - gratuluję!
  • awatar Bogdan Barton: WITAM Jeszcze nie to z ostatniej zimy, ale może już na dniach coś się będzie działo z leszczami pod lodem. Do zobaczenia...
  • awatar Gość: witam. czy to są leszcze z tegorocznego lodu.?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
OSTATNIE DNI PROMOCJI DIPA SMRODKA 200ML I OCHOTKI. ZAMÓW TERAZ A ZAPŁACISZ PO NOWYM ROKU
DIP SMRODEK 15ZŁ SZT.
OCHOTKA 8ZŁ SZT.
DOWOLNY SPOSÓB ZAMÓWIENIA;
-ALLEGRO
-SKLEP na www.bogdanbarton.pl
-e-mail
-GG
-TELEFON 506432844
POZDRAWIAM BODZIO
Z OKAZJI ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIE ŻYCZĘ WSZYSTKIM DUŻO ZDROWIA, SZCZĘŚCIA, RADOŚCI, A NAJWIĘCEJ MIŁOŚCI NO I OCZYWIŚCIE WSPANIAŁYCH PRZYGÓD NAD WODA W PRZYSZŁYM NOWYM ROKU
 

 
W OCZEKIWANIU NA LÓD - GORĄCA HERBATKA
 

 
KAŻDY GROSZ SIĘ PRZYDAJĘ DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM. JESZCZE W TYM ROKU MOGŁEM ZAINSTALOWAĆ SZAMBO...
  • awatar marek1: herbatka się przyda.dziś zacząłem nęcić.trochę zmarzłem ale to nic.cieszę się, że prace trwają. pozdrawiam i do miłego.
  • awatar tryt: Pierwsza fotka bardzo ładna :), ale może kilka słów komentarza do drugiego zdjęcia? Bardzo jestem ciekawy ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
FAJNA POGODA, FAJNE TOWARZYSTWO I PIĘKNE RYBY NA BORNHOLMIE. 101 sztuk to moja porcja. Zawsze na Bornholmie w porcie łowimy tez piękne płacie, których jest tam bardzo dużo. Wiosną, latem i jesienią można połowić tam bardzo grube okonie czy węgorze. Są te ryby tam wyjątkowo piękne, bo grube i szerokie jak mało gdzie.
Także nudów nie ma popołudniami czekając na drugi dzień połowu dorszy.
Niestety nikt nie miał czasu zrobić mi fotek, bo dorsze brały znakomicie za to ręce dziś bolą niesamowicie, ale jest to przyjemny ból. Kurde już bym znowu powalczył.
  • awatar Bogdan Barton: Pływam na Perseuszu z Kołobrzegu. Tu nie chodzi całkiem o kuter lecz o szypra z którym pływamy na Bornholm już kilka lat to niesamowicie sympatyczny facet a do tego szyper jakiego nie spotkałem jeszcze. U niego musi każdy zejść z pokładu zadowolony i tak jest. Pozdrawiam Bodzio
  • awatar CzarnaWdowa: Jakim kutrem dotarliście do Bornholmu i czy możesz go polecić. Ja pływałam Baltic Lady i Doko dokąd Doko nie chciało zatonąć na pełnym morzu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
TU NA RAZIE JEST ŚCIERNISKO...
  • awatar tryt: hm... Czy Tadek od "czereśniaków"? Jeżeli tak, serdecznie pozdrawiam, przywołując piękne wspomnienia z września, jeżeli to inna osoba - no to również pozdrawiam :)
  • awatar Gość: fajnie Tadek
  • awatar tryt: Pięknie! Już się tam widzę .... Możesz powiedzieć, jaka to jest powierzchnia (długość, szerokość)?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

LESZCZE ZPIERWSZEGO LODU
Pojawienie się pokrywy lodowej nie powoduje istotnych zmian w zachowaniu się ryb. Na początku zimy pod lodem jest jeszcze dużo tlenu, bo pod przeźroczysty lód dociera sporo światła nawet jak go trochę przysypie śnieg. Leszcze zaczynają wracać z głębin i pływają wzdłuż stromych spadów żerując nawet intensywnie. No może nie są aż tak zachłanne jak na początku jesieni, bo nie pozwala im na to temperatura wody, ale w dalszym ciągu biora doskonale. Gdzie? To zależy głównie od pogody, która ryby wyczuwają z duzym wyprzedzeniem.
Na pierwszym lodzie szukam leszczy przede wszystkim na styku końców spadów a równego dna. To bankowe miejsca. Tam wykuwam dwa - trzy przeręble na głębokości 8 do 10 metrów i zanęcam przez trzy dni pęczakiem, moim niezawodnym owsem obłuszczonym, kukurydzą, łubinem i do sklejenia śrutę sojową. Oczywiście to wszystko zaprawiam tłusta mączka rybną i moimi dipami. Przez te pierwsze trzy dni sypię po pół wiadra zanęty do każdego przerębla. Kiedy zaczynam łowić, co pół godziny po garści do pierwszych brań. Jeżeli na czwarty lub piąty dzień oprócz płoci i krąpi zaczynają się trafiać pojedyncze małe i średnie leszcze, warto w tym miejscu zostać trochę dłużej. Po kilku dniach ryb będzie coraz więcej i będą coraz większe. Kiedy tak się stanie, na pewno przez najbliższe dwa tygodnie nie nadejdą większe mrozy. Można natomiast obawiać się odwilży i roztopów, które mogą uniemożliwić wejście na lód.
Ciepła pogoda jednak sprzyja rybom. Żerują intensywnie i bardzo chętnie zatrzymują się w zanęconych miejscach. Po co im tracić energię na wygrzebywanie ochotek z mułu, skoro pożywne jedzenie mają podane jak na stole.
Przed nadejściem ostrych mrozów leszcze całkowicie znikają z tras wzdłuż końców spadów. Kiedy po kilku dniach w zanęconych przeręblach ryby trafiają się coraz rzadziej, to możemy być pewni, ze zima wkrótce pokaże na co ją stać. W tym czasie znajduję leszcze w ich typowych zimowiskach, czyli na rozległych blatach położonych na kilkunastu metrach głębokości daleko od brzegów. W niektórych jeziorach takie blaty są całkiem blisko brzegów SA to zazwyczaj jeziora rynnowe wąskie, głębokie i długie zbiorniki. W takich jeziorach leszcze żerują nawet na 15 do 17m głębokości.
Zawsze SA to stada już typowo zimowe, przemieszane rocznikami, a sztuki kilogramowe i trzy kilowe biora na przemian jeden po drugim. Fantastyczne zerowanie leszczy trwa minimu dwa tygodnie. Ryby nie mogą się opamiętać z głodu. Nawet, gdy mrozy nie ustępują. Dopiero po około miesiącu, jeżeli pogoda się nie zmienia radykalnie , brania leszczy stają się coraz rzadsze. Z każdym dniem łowię mniej średniaków jakby miały już dość obżarstwa , więc ustępują stół starszym i porządnie wyrośniętym leszczom. Brań mam mało ale każdy wyholowany leszcz jest wart pochwalenia.
Kiedy sroga zima utrzymuje się przez cały swój kalendarzowy czas, nie oznacza to końca leszczowych łowów. Te ryby nie zalegają na stałe w zimowiska i nie przestają żerować. A skoro pływają to tracą część zmagazynowanych w sobie zapasów. Żeby móc przetrwać zimę, znowu muszę znaleźć cos do jedzenia, a ja im w tym pomogę…
Bodzio
 

 
OPISY, FILMY ORAZ ZDJĘCIA SĄ NASZĄ WŁASNOŚCIĄ. ZGODNIE Z DZ. U. 94 NR 24 POZ. 83, SPROST: DZ. U. 94 NR 43 POZ. 170, KOPIOWANIE, PRZETWARZANIE I ROZPOWSZECHNIANIE TYCH MATERIAŁÓW W CAŁOŚCI LUB W CZĘŚCI BEZ NASZEJ ZGODY JEST ZABRONIONE I STANOWI NARUSZENIE PRAW AUTORSKICH.
 

 
DOMINUJĄCY ZAPACH
W zimnej wodzie zapachy rozchodzą się dużo szybciej i dalej niż w ciepłej. My niestety pod woda ich nie wyczuwamy, ale ryby są świetnymi wąchaczami. Zresztą zapachy swojego środowiska znają od urodzenia.
Kierując się takim myśleniem wącham muł wszędzie tam gdzie łowię leszcze. Różnice w jego zapachu są naprawdę spore. Niedaleko brzegu na kilku metrach głębokości muł pachnie mocno i przyjemnie. Wyraźnie wyczuwa się w nim woń obumarłej roślinności. Na kilkunastu metrach, to znaczy w tych rejonach, gdzie zimą łowię najczęściej, zapach mułu jest jeszcze bardziej intensywny, ale również przyjemny. W mokrym mule czuć nawet jakąś dziwną świeżość., która jednak po wyschnięciu zanika. Wtedy pachnie nieprzyjemnie martwymi, rozkładającymi się szczątkami. Ale podobnie jest z każdym mułem. Po wyschnięciu ma przykry zapach. U podstawy górek zapachy są całkiem inne. Powód jest, jak sądzę, taki, że mięczaki i rośliny żyjące na szczycie i na stokach po obumarciu opadają, a prądy wody je znoszą i osadzają gdzieś dalej w jeszcze głębszych miejscach. Stąd chyba ten przyjemny zapach mułu właśnie tu u podstawy podwodnych górek, w moich leszczowych łowiskach.
Zimą, kiedy nęcę leszcze, dodaję do zanęty to, czego najbardziej potrzebują: pożywnego białka zwierzęcego. Wprawdzie w mule mają dużo ochotek, ale mnie chodzi również o zapach. Sypię więc do zanęty mączkę rybną. Jej woń ściąga leszcze nawet z daleka, a działa tym lepiej, kiedy mączka jest dokładnie rozprowadzona w zanęcie. Nie znaczy to wcale, że mączka rybna jest niezastąpiona. Stosują ją najczęściej, bo nigdy mnie nie zawiodła, ale mogą ją zastąpić wszelkie inne proteiny zwierzęce. Pod warunkiem, że będzie ich dużo. Teraz zimą leszcze raczej nie przepadają za słodkimi smakami i zapachami. Lepiej niż na piernikowa słodycz reagują na kurkumę, goździk, a nawet piołun. Takich przypraw powinno być w zanęcie tyle, żeby ich zapach wyczuł wędkarz, który łowi kilkadziesiąt metrów od nas. Nęcę przez kilka dni, nim pierwszy raz wpuszczę wędkę do przerębla. Wcześniej nie łowię, bo czekam na poważne ilości poważnych leszczy.
Duze leszcze lubią duże przynęty także zimą. Dlatego na haczyk nr 4 z szerokim łukiem kolankowym zakładam sześć białych robaków. Wcześniej, gdy były jeszcze w pudełku przesypuje je kurkumą lub moim smrodkiem trochę poleję lub innym zapachem – takim, który dominował w zanęcie. Czasem białe robali zastępuję dwoma czerwonymi. Maja one mocny zapach naturalny, więc żaden inny nie jest im już potrzebny. I do białych i do czerwonych dodaję jeszcze kilka ochotek lub maczam ten kąsek na haczyku w koncentracie ochotkowym. Ostatniej zimy rewolucję zrobiła kukurydza z puszki które dzień przed zawsze wsypywałem do woreczków foliowych polewałem smrodkiem i szczelnie zamknięte trzymałem w lodówce. Codziennie sypałem do jednego przerębla po trzy puszki takiej kukurydzy. Łowiłem też na te kukurydze pięknie pachnącą i przeszła zapachem smrodka. Wyniki całą zimę byłe rewelacyjne.
Co do zestawu, to w żadne delikatności się nie bawię. Główna to 0,16 i takiej samej grubości przypon, ewentualnie w połowie zimy 0,15mm. Dowiązują go przez krętlik. Hol kilkukilowego leszcza na cieńszych żyłkach trwa długo i jest zbyt ryzykowny. Tylko dlatego, że zerwany przepłoszy nam leszcze spod przerębla na cały dzień. Więc wolę solidny sprzęt i kilka leszczy takich co wystają poza wiadro.
bodzio
  • awatar Bogdan Barton: Witam serdecznie Panie Marcinie Dziękuję bardzo za informację. Nie mam nic do sprzedawanych przez pana produktów, może i nawet bym skorzystał z pana oferty jak czas mi pozwoli. Ale nurtuje mnie bardzo ta kryptoreklama stosowana przez pana w swoim opisie dotycząca mojej osoby i produktów. Przecież każdy jest szczęśliwy, że ma jakąś pracę i powinno się to uszanować, a nie krytykować. Nigdy nie użyłem i nie użyję przeciw drugiej osobie takich praktyk ponieważ szanuję pracę i Pana i innych ludzi. To jest jedyna przyczyna, która mnie zakuła. Chętnie przy okazji przyjrzał bym pana ofertę tylko nie z tej półki produktów uzależniających...wiem o tym i o skuteczności takich rzeczy. Dziękuje za zaproszenie do współpracy to dużo lepsze od innych metod. Życzę wielu sukcesów, zdrowia i powodzenia. Pozdrawiam Bogdan Barton
  • awatar mophus: Tutaj prezentuję linki \gdzie można podziwiać urodę pięknych tłumaczek http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/1f62cfbbdcea5ea6.html oraz http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/cd58750afeb7676d.html Dodam jeszcze iż zetknąłem się także z pelletem w którym, są zawarte m.in sproszkowane orzechy tygrysie, który ma podobno silne właściwości uzależniające - stosował pan kiedyś ?- jak pan zauważył ceny tych specyfików jak feromony czy uzależniające ryby orzechy tygrysie są dość wygórowane na naszym rynku, jednak skoro posiadam dość otwarty dostęp do tych produktów dlaczego miałbym nie pomóc kolegom po kiju ? Kłaniam się nisko i mam nadzieję, że odpowiedziałem na nurtujące pana zagadnienia. M.S.
  • awatar mophus: Witam Panie Bogdanie ! Na wstępie może się przedstawię - Marcin Sosnowski - bardzo mi miło, że przytacza pan w swoim blogu mój nik z allegro, mimo iż nie wypowiada się pan pozytywnie. Nie mam zamiaru się tłumaczyć czy mojego produktu, gdyż to iż na allegro jest on sprzedawany kilkukrotnie do niejednej osoby - zamówienia się powtarzają, świadczy o tym iż jest on skuteczny. Co do określenia bio - nawóz - to nośnikiem wg. mnie i nie tylko mnie 0 najlepszym nośnikiem zapachów jest olej rybny - ten sam który Pan stosuje w smrodku - gdyż jego obecność jest bardzo wyczuwalna delikatnie mówiąc. Feromony są produkowane faktycznie w USA ale także na dalekim wschodzie, gdzie jest eksportowana większość fińskiej mączki rybnej w której pośredniczę - ten stosowany w Dipie pochodzi konkretnie z Taipei. Nie podaję jego nazwy ani koncernu, gdyż nie jest on przeznaczony na Europę - taka polityka firmy no i mógłbym stracić pracę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
TROCHĘ CZASU DO ZIMY TO I RUSZYŁY ZAMÓWIENIA SPŁAWIKÓW I CZAS NA REKLAMY MOJEJ FIRMY "ŁOWIĘ BO LUBIĘ" A TO LOGO MOJEJ FIRMY MAM NADZIEJĘ ŻE ZABAWNE...POZDRAWIAM WSZYSTKICH I ZAMÓWCIE ZIMĘ BĘDĄ RYBY I FILMY. BODZIO
 

 
WOJTEK WYKORZYSTUJE TERAZ KAŻDY WOLNY DZIEŃ NA PRZYJAZD NA RYBY I Z CORAZ LEPSZYM SKUTKIEM. PARĘ LESZCZYKÓW Z RANA POTEM DWIE GODZINY PRZERWY I BRANIE SZCZUPAKA, ALE PUSTE LECZ WOJTEK NIE ZMARNUJE DNIA W DOMU I UPARCIE DOCZEKAŁ SIĘ KOLEJNEGO BRANIA TERAZ JUŻ SZCZUPAK NIE MIAŁ SZANS. JEST DUŻO WIĘKSZY OD POPRZEDNIEGO Z NIEDZIELI BO MA 5,60KG I 84CM. ŻYCZĘ WOJTKOWI W NAJBLIŻSZĄ NIEDZIELĘ METROWCA I ZABIERAM KAMERĘ.
  • awatar Gość: gratulacje Wojtek. Super kaczor.Nie wiedzialem ze Twoja pasja wedkarstwo.Tez jestem takim zapalencem. Charzyk.
  • awatar tryt: Gratulacje dla p.Wojtka! Piękna ryba i zdjęcie. Nie kojarzę tylko krajobrazu w tle - to na innym łowisku? Bogdan- czekam z niecierpliwością na niedzielny film. Nawet gdyby szczupły nie był dla Was łaskawy, to pokaż może szczegóły jakim sposobem chcecie go podejść.
  • awatar Topmodelka: No ! taka wielka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
WOJTEK POWALCZYŁ WCZORAJ Z CZWÓRECZKA Z 15M GŁĘBOKOŚCI. DRUGI MU POSZEDŁ. NO JAK SĄ TAKIE TO MOŻE I METRÓWKI WEJDĄ. LESZCZE POZAMYKAŁY DZIOBY I MIMO, ŻE SĄ W ŁOWISKU NIE CHCĄ ŻEROWAĆ. ALE SZCZUPACZKI WYNAGRADZAJĄ NADZIEJĘ.